Existing Member?

Przez Iran do Nowej Zelandii - bo dalej się nie da

Budapeszt

HUNGARY | Friday, 14 September 2012 | Views [429]

Na razie w Europie. Znacie to wszyscy :)


Zdjęcia można obejrzeć w fotogalerii dostępnej przez link po prawej stronie.

Ruszyliśmy z Warszawy porannym pociągiem do Katowic, gdzie czekało nas umówione przez internet spotkanie z młodym człowiekiem sprzedającym nam Malarone (lek prewencyjny na malarię). Okazuje się, że dość sporo jest na rynku takich tabletek od ludzi, którzy kupili Malaronu na swoja wyprawę za dużo, albo w ogóle na nią nie pojechali. Jest to drogi lek i dobrze było znaleźć takie rozwiązanie. Porozmawialiśmy sobie o podróżach i życzyliśmy powodzenia. Ruszyliśmy pociągiem do Budapesztu (z przesiadką w mieście Breclav).

W podróży słuchałem audiobooka "Szachinszach" Ryszarda Kapuścinskiego, który opisuje zdarzenia i okoliczności, które doprowadziły do Irańskiej rewolucji w 1979, zakończonej utworzeniem państwa islamskiego. Łatwo zrozumieć, że było to właściwie nieuniknione - w obliczu zachowań szacha i irańskich elit (szczególnie po podwyżkach cen ropy w 1973), nieciekawej sytuacji, w jakiej znaleźli się irańscy obywatele, a także polityki Stanów Zjednoczonych (wspieranie szacha, obalenie patriotycznego reformatora Mossadega). Polecam! Chociaż temat mnie zainteresował i przebudził we mnie ponownie przyjemność z myślenia o globalnych problemach polityczno-społecznych, nie zamierzam od razu po przyjeździe do Iranu zapędzać się w dyskutowaniu kontrowersyjnych spraw.


Poważniejsze podróżowanie w parze jest dla mnie nowym doświadczeniem. Na pierwszy rzut oka jest mniej refleksyjnie, mniej swobodnie, mniej jest tez 'wsiąkania' w interakcje z napotkanymi ludźmi. Za to jest dzielenie się doświadczeniem, ciepło, dobre towarzystwo, wspólne wykonywanie potrzebnych zadań. Podoba mi się to - lubię nowe doświadczenia :D

Po przyjeździe do Budapesztu nocowaliśmy w miejscu umówionym przez couchsurfing - u bardzo spoko Węgra aktywisty w średnim wieku. Był tam jeszcze, także surfujący po kanapie, młody Niemiec, kontroler lotów. Międzynarodowe śniadanie stworzyło klimat charakterystyczny dla doświadczeń z couchsurfingiem - myślę, że Karolinie się podobało, bo stwierdziła, że może nawet kogoś będzie hostować :)

Zaczęliśmy planować dalszy odcinek i zdecydowaliśmy się zostać na jeszcze jeden dzień - spędziliśmy noc w hostelu Hi5 - dobry i nastawiony na imprezy (jednocześnie! :)).

Pogoda jest średnia i goni nas na południe. Wkrótce ruszamy do Sofii.

Adam

Tags: budapest

Add your comments

(If you have a travel question, get your Answers here)

In order to avoid spam on these blogs, please enter the code you see in the image. Comments identified as spam will be deleted.


About smoquart_calipso

:)

Follow Me

Where I've been

Photo Galleries

My trip journals


See all my tags 


 

 

Travel Answers about Hungary

Do you have a travel question? Ask other World Nomads.