Przeprowadzka, czyli Magda i Przemek w podrozy

Na granicy (absurdu)

LAOS | Monday, 29 June 2009 | Views [77]

Granicę z Laosu do Kambodży przekraczaliśmy na małym przejściu Veun Kham/ Dom Kralor. Przejście jest w lesie, infrastruktura ogranicza się do dwóch szlabanów i niewielkim budynku po każdej stronie. Ustawiliśmy się najpierw w kolejce, żeby dostać pieczątke wyjazdową z Laosu. Każda osoba przed nami była proszona o $1, nie wiadomo oczywiście za co. W końcu przyszła nasza kolej. Pan w okienku wbił nam w paszporty pieczątki i poprosił o $1 za osobę. Pytamy za co. On, że za nadgodziny. Jakie nadgodziny?? Jest dopiero 10.00 rano, granica otwarta od 8.00, więc argument nadgodzin jest absurdalny. Pytamy więc czy da nam potwierdzenie zapłaty. On na to, że się skończyły. My na to w śmiech. Pan w okienku po chwili macha nam przed nosem jakimś potwierdzeniem zapłaty, ale ono jest za przejechanie mostu na przejściu między Vietniane a Tajlandią. Mówimy, że jak nie ma potwierdzenia zapłaty to my nie dajemy kasy. On mówi, że nie odda nam w takim razie paszportów. Więc my na to, że możemy zapłacić i czy akceptują karty kredytowe lub czeki podróżne. Pan w okienku traci cierpliwość. Przez chwile jeszcze grzebie w naszych paszportach, po czym oddaje je nam nie pytając już więcej o $1. Przechodzimy kilkaset metrów do kambodżańskich urzędników.  Wizę załatwiliśmy wcześniej w Vientiane. Panowie oglądają nasze paszporty przez kilka minut po czym oddają  je nam, mówiąc, że mamy się wrócić do Laosu po pieczątkę wyjazdową. My na to, że pieczątka przecież jest w paszpocie. Okazuje się, że pieczątka jest, ale co z tego skoro na niej widnieje wielki napis CANCELED. Wkurzeni na maksa wracamy do Laosu, płacimy po $1 i w końcu dostajemy pieczątkę. Znów idziemy do Kambodży, tam pieczątka wjazdowa ląduje w paszporcie szybciutko, ale zaraz zaraz, nie tak szybko, one dollar sir, one dollar madam, zanim wam oddamy paszporty. Oczywiście nie ma potwierdzień zapłaty.

Kiedy już nam się wydaje, że w końcu jesteśmy w Kambodży, pojawia się kolejny człowieczek, który każe nam wypełnić jakieś kwestionariusze z pytaniami o choroby itp. Wypełniamy i je oddajemy, a człowieczek każe pokazać książeczki szepień. Straszny bezsens, bo posiadanie książeczki szepień nie jest wymogiem wjazdu do Kambodży. Przemek ma swoją książeczke w plecaku podręcznym, więc pokazuje ją kolesiowi, który nawet do niej nie zagląda. Moja książeczka jest gdzieś w dużym plecaku, nie ma szans, żebym ją teraz znalazła. Nie ma problemu. One dollar załatwia sprawę. Książeczka nagle staje się niepotrzeba.

Niby wiadomo, że w Azji trzeba być gotowym na tego typu sytuacje, ale kiedy się w końcu człowiek z nimi spotyka to szlag trafia. Przez tą granicę codziennie przewija się kilkaset osób. Każdy zostawia po każdej stronie po $1, a ta kasa trafia oczywiście do kieszeni pracujących tam urzędasów. I nic z tym nie można zrobić.

  

Add your comments

In order to avoid spam on these blogs, please enter the code you see in the image.
Comments identified as spam will be deleted.



About magda




Subscribe to magda's RSS feed.

Where I've been

Favourites

My trip journals


Travel Insurance. Simple. Flexible.

Travel insurance for adventurous travellers. Buy, extend & claim online even after you've left home.

You can extend your policy while you are away

Sign in to:

  • Collect your policy documents
  • Extend your policy
  • Make a claim
insurers

  Learn the Lingo on your iPod - Our free language guides

Find us on these social networks  Flickr YouTube Vimeo Facebook Twitter